Logo Fundacja

Recenzje

kup bilety online

Frajda na scenie

Krystyna Janda oferuje nam zabawę w żwawym tempie, pełną teatralnych smaczków, gagów słownych i związanych z ruchem scenicznym.

Krystyna Janda jest konsekwentna w robieniu tradycyjnego teatru, opartego na dobrych wzorcach. Więc puszcza do nas oko (ale i idzie pod prąd) zabierając się za twórczość autora z Krakowa, Michała Bałuckiego, który już za życia był atakowany przez młodopolską „awangardę” jako niepoprawny konserwatysta. Czytam w programie teatralnym: „Zarzucano mu, że postaci tworzy schematyczne i płytkie, że intrygi są durne. Jego komedie drażniły powierzchownym moralizatorstwem”. Pod ostrzałem takiej krytyki pisarz strzelił sobie w głowę w 1901 r.

Ale w tym tekście czytam też: „Wystawiany na scenie Bałucki jest zabawny – tylko tyle i aż tyle”. Janda dopiero co zrealizowała – znakomicie – jego „Dom otwarty”, w warszawskim Teatrze Polskim. Teraz we własnym Och-Teatrze pokazała nam „Klub kawalerów” z roku 1890. Nie po raz pierwszy – w roku 2001 wystawiała tę sztukę w Teatrze Telewizji.

Oferuje nam zabawę w żwawym tempie, pełną teatralnych smaczków, gagów słownych i związanych z ruchem scenicznym – to kolejny po „Domu otwartym” spektakl bardzo roztańczony. Może bliższy rubaszności rodem z farsy niż ten telewizyjny sprzed 25 lat – Nieśmiałowski ćwiczył w tamtej wersji polkę z kelnerką, tu robi to z kelnerem. Ale zarazem i skromna scenografia Zuzanny Markiewicz, i kostiumy Tomasza Ossolińskiego, i kawałki klasycznej muzyki, zwracają nas ku przeszłości. Tu nie przebiera się bohaterów za ludzi współczesnych. Nie miałoby to sensu, oglądamy przecież obyczajowe rytuały zdecydowanie niedzisiejsze.

Janda znajduje inny pomysł na to, aby dawne czasy dialogowały ze współczesnością. Przed spektaklem i w przerwie sama wygłasza niby objaśnienia niektórych określeń i zwrotów. Nie tylko jest to zabawna podróż po językowych i obyczajowych zmianach. Ona pozwala zadumać się nad pytaniem: co się zmieniło, a co jest uniwersalne. To mądre podejście do dawnej literatury.

Dostajemy wariacje na temat małżeństwa. Grupa facetów przysięgających, że się nie ożenią, w jakiś sposób kojarzy się z dniem dzisiejszym, kiedy mamy na rynku tak wielu singli. Zarazem inne są motywacje, inne też recepty na przecinanie uczuciowych gordyjskich węzłów. Choć każdy pewnie pozna w którymś z bohaterów kogoś ze swego otoczenia.

Pomysły inscenizacyjne oceniam wysoko. A zarazem Janda zawyżyła poprzeczkę swą telewizyjną inscenizacją. Tam mieliśmy Jerzego Stuhra, Janusza Gajosa, Cezarego Pazurę, Zbigniewa Zamachowskiego, Sławomira Orzechowskiego, Edytę Jungowską. Chodzi o tajemnicze zjawisko zwane vis comica. Bycie naprawdę zabawnym na scenie to dar. Sprzyja temu charakterystyczny wygląd czy głos, ale tak naprawdę ciężko tłumaczyć, dlaczego jedni nas bawią samym zmarszczeniem brwi, inni zaś... mniej.

Kiedy zaś mniej, pozostaje krzyk, przesadna mimika, machanie rękami, ale to nie zawsze jest recepta skuteczna. „Klub kawalerów" wydaje się tekstem nawet błahszym od „Domu otwartego", tym bardziej kluczowe są sceniczne osobowości. Ten spektakl ma jedną gwiazdę sztuki komediowej: Izabelę Dąbrowską. Pojawia się jako Pelagia Dziudziulińska, dama swatająca wszystkich, w drugim akcie (w teatrze telewizji grała ją sama Janda), i od razu wzbudza kaskady śmiechu. A przecież krzyczy mniej niż inni.

Wypada wyróżnić Macieja Wierzbickiego jako nagle młodniejącego ramola Sobieniewskiego, Tomasza Drabka jako groteskowego Nieśmiałowskiego czy Marię Seweryn jako panią Mirską. Reszta stara się jak może. Ich wysiłki prowadzą miejscami do daremnych przerysowań, a czasem współgrają z konwencją „niemal farsy”. Nie każdemu sam tekst daje równe szanse. Obiecujący młody aktor Maciej Karbowski jako Władysław Topolnicki może być tylko onieśmielonym młodzieńcem. Skądinąd zaś publika chłonie ten nieustający zgiełk na scenie. Dlaczego? Bo odczuwa głód takiej zabawy w teatr. A Krystyna Janda odpowiada na to zapotrzebowanie.

Piotr Zaremba 

Mecenas Technologiczny Teatrów

billenium

Doradca prawny teatrów

139279v1 CMS Logo LawTaxFuture Maxi RGB

PARTNER OCH-TEATRU

maxfilm

WYPOSAŻENIE TEATRÓW DOFINANSOWANO ZE ŚRODKÓW

mkidn

PREMIERY W 2026 ROKU DOFINANSOWANE PRZEZ

Warszawa-znak-RGB-kolorowy-pionowy

PATRONI MEDIALNI

Wyborcza logo Logo poziom kolor Rzeczpospolita duze new winieta spis 2rgb logo czarneZasób 120

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

05 Logo MKiDN kolor biale tlo CMYK-01
Z OSTATNIEJ CHWILI !
X