Logo Fundacja

Z ostatniej chwili

kup bilety online

Nagroda za Całokształt dla Krystyny Jandy na Festiwalu Teatropolis

Krystyna Janda odebrała Nagrodę za Całokształt na Festiwalu Teatropolis w Łodzi. Laudację wygłosił Remigiusz Grzela - oto jej tekst. 
 
LAUDACJA DLA KRYSTYNY JANDY
 
Obsypany ważnymi nagrodami spektakl „Zapiski z wygnania” to z jednej strony monolog marcowej emigrantki Sabiny Baral, a z drugiej ważna osobista wypowiedź Krystyny Jandy, aktorki, artystki, obywatelki. Dowód na to, że teatr musi się rodzić, wciąż na nowo, żeby ubraną w formę i metaforę opowieść uczynić terenem wspólnym, przestrzenią społeczną, nawet jeśli osobistą i intymną, aby mogła się wydarzyć często ta jedyna możliwa wspólnota – spotkanie widza z widzem, widza z aktorem, spotkanie życia ze spektaklem, który kiedy trwa także jest prawdziwym życiem.
Niepowtarzalny a w pełni realizujący się Teatr daje szansę i możliwość przeżycia katharsis, ale i uczestnictwa we wspólnym doświadczeniu społecznym.
 
Trudno byłoby dziś wyobrazić sobie życie społeczne i obywatelskie Polski (a nie tylko życie artystyczne) bez Krystyny Jandy, która właściwie od początku swojej kariery, czyli początku naznaczonego spotkaniem z Andrzejem Wajdą, staje po stronie wolności, niezależności i prawdy – po stronie wolnej myśli i wolnego ducha, po stronie szczerości. Po stronie pamięci i troski o przyszłość. W pełni oddaje to nazwa założonej przez nią i prowadzonej Fundacji Krystyny Jandy na Rzecz Kultury, czyli na rzecz „całokształtu duchowego i materialnego dorobku społeczeństwa”, idąc za definicją kultury. W tej nazwie realizują się jej praca, poczucie powinności i misja.
 
Już kiedy jako Agnieszka w „Człowieku z marmuru” rozsadzała ekran, kreując postać, jak się później okaże, dla kina ikoniczną, mówiła w imieniu tych, którym mówić nie wolno, nie tylko zepchniętego w niebyt przodownika pracy Birkuta, ale przede wszystkim w imieniu młodej reżyserki, która chce za wszelką cenę zrobić film dyplomowy, jednak system polityczny takie próby dławi u podstaw. Agnieszka ze swoją energią przysiada do stołu, do biurka, sięga po cudzą kanapkę, pije cudzą herbatę, zawłaszcza teren, dając do zrozumienia: tak łatwo się mnie nie pozbędziecie. Jestem. Mam coś do powiedzenia. Jestem zależna od was, ale zrobię ten film.
Ten znak totalnej wolności stanie się znakiem wodnym aktorstwa Krystyny Jandy.
Bez względu na to, jakie role będzie grała.
 
Laudacje mają tę wadę, że często stają się długim spisem ról i zadań, jakby nagradzana Postać nie była ich świadoma. Dlatego postanowiłem skupić się na kilku rolach i na samej postawie Wybitnej Aktorki. Bo jeśli przyznaje się nagrodę za całokształt twórczości, można już mówić, jaki ta twórczość ma charakter, co jest duchem i sercem.
 
Czy Krystyna Janda zawłaszcza role i postaci? Od spektaklu „Ucho, gardło, nóż” w 2005 roku i zarazem otwarcia Teatru Polonia, czy w kinie od filmu Andrzeja Wajdy „Tatarak” na pewno, już tak. To cezura, kiedy wyraźnie widać, że głos granych przez nią postaci dzielony jest z jej własnym głosem.
 
Tonka Babić, bohaterka kameralnego „Ucho, gardło, nóż”, ofiara wojny na Bałkanach, krzyczy przeciwko okrucieństwu, przeciwko nienawiści mężczyzn, przeciwko bratobójstwu i chce zostać usłyszana. Trauma nie ma być tabu. Ma być wpisana w sztandar nowego społeczeństwa, żeby zawsze pamiętało, może nawet czuło wstyd.
 
Elżbieta z „Białej bluzki” w reż. Magdy Umer, do której wróciły po latach, nie patrzy na cenę wolności. Nie zależy jej na zrozumieniu. Jest oddzielna, samoswoja, być może outsiderka, choć to wskazywałoby na margines, podczas gdy Elżbieta jest centrum świata.
I Krystyna Janda mówi tą rolą, że Elżbieta ma prawo tak żyć.
 
Danuta Wałęsowa ze spektaklu „Danuta W.” w reż. Janusza Zaorskiego ma dość milczenia, uległości i życia w cieniu legendarnego męża. Niezrozumiana przez niego, pisze książkę, aby zawalczyć o siebie samą, wyemancypować za wszelką cenę, także nie liczy kosztów złamania rodzinnego tabu. Przywraca kobiety na karty współczesnej historii.
 
Maria Callas z „Masterclass”, to także powrót do roli sprzed lat, traci własny głos, ginie wybierając beznadziejną miłość, ale to Janda ją na scenie ratuje. Daje temu coraz cichszemu głosowi siłę. Trudno nie mieć wrażenia, że nie mówi tu także w swoim imieniu.
Wreszcie Sabina Baral z „Zapisków z wygnania”. Staje przed społeczeństwem i powtarza: - Zobaczcie, coście mi zrobili. Krystyna Janda z Magdą Umer nie zamykają tej opowieści na kartach historii, zderzają ze światem nam współczesnym, z antysemityzmem, nienawiścią, hejtem. To nie jest lekcja historii. To obraz dzisiejszego świata.
 
W filmie swój głos dostaje w „Tataraku” Andrzeja Wajdy. Intymnej opowieści o odchodzeniu i umieraniu, nie tylko u Jarosława Iwaszkiewicza, także w jej własnym życiu. Pisze monolog o umieraniu Edwarda Kłosińskiego, a potem go gra w scenografii jak z obrazu Edwarda Hoppera. Jest więc Martą z „Tataraku” i sobą samą. Nie wychodzi mi z głowy scena, kiedy przemoknięta i zziębnięta aktorka kładzie się na siedzeniu taksówki, by uciec z planu do domu. Mocna metafora podróży pomiędzy sobą prawdziwą i sobą sceniczną/filmową.
 
Z ról kinowych wymieniłbym także poetkę Marię Linde z filmu Jacka Borcucha „Słodki koniec dnia”. Janda gra laureatkę nagrody Nobla zamieszkującą w toskańskim miasteczku. I wszystko niby w niedopowiedzeniu. Tyle że Maria Linde na nikogo się nie ogląda. Mówi, co myśli. Nawet, jeśli to niepopularne. Wystawia się na osąd, a nawet lincz społeczny. Owszem, nie identyfikuję poglądów Jandy jako poglądów poetki Linde, raczej odwołuję się do postawy totalnej niezależności myślenia. W jednej z ostatnich scen zamknięta jest w klatce, wystawiona na publiczny widok. Mocne? Ale kogo obchodzi poetka zamknięta w klatce? Przecież ma być zepchnięta w niebyt, niewidzialna i niesłyszalna.
 
Krystyna Janda – obywatelka nie idzie na kompromisy. Nie sprzeniewierzyła się ani Agnieszce, ani Elżbiecie, ani Tonce Dziwisz z „Przesłuchania” Ryszarda Bugajskiego, ani Tonce Babić, nie mówiąc o Danucie W. Nie sprzeniewierzyła się ani Wajdzie, ani Bryllowi, autorowi słynnego „Wieczernika” wystawionego w 1985 roku. Więcej, jest ich obrończynią, rzeczniczką, w ich imieniu zabiera głos i walczy.
Opresyjne systemy wracają. Świat się zaognia. Wojny są u naszych drzwi. Tymczasem widzimy wrogów w społeczeństwie, wśród sąsiadów, także wśród artystów – bo wyrażają swoje poglądy, bo opowiadają się za poszanowaniem praw innych. Ich głos nie wynika tylko z pamięci historycznej, ich głos bierze się też z przeżytej traumy granych postaci, ich cierpienia, niezrozumienia, odrzucenia. Stając na scenie, znajdują punkt prawdy. Miejsce, w którym ona jest czysta.
 
W „Ucho, gardło, nóż” Krystyna Janda mówi: - Może jednak mam dla was bombę. Postanowiłam, że gdy minie ta noc... minie, mina, jakie ładne słowo „mina”. Kiedy minie ta noc, odejdę od Kikiego. Zostawię go. Zatrzasnę za sobą drzwi. Zacznę nowy rozdział. Spalę za sobą wszystkie mosty. Wypnę się na dawne życie. Przede mną nowy dzień. Ulżyło wam?
 
Nie wiem, czy ulżyło. Na pewno w ten, czy inny sposób zmieniło. Bo daliśmy sobie szansę usłyszeć.
To wielki zaszczyt móc wygłosić laudację dla Krystyny Jandy, laureatki Nagrody Festiwalu Teatropolis za całokształt twórczości.
Krystyno, bardzo Ci w imieniu nas wszystkich dziękuję i gratuluję.

GALERIA ZDJĘĆ

Mecenas Technologiczny Teatrów

billenium

Doradca prawny teatrów

139279v1 CMS Logo LawTaxFuture Maxi RGB

PARTNER OCH-TEATRU

maxfilm

WYPOSAŻENIE TEATRÓW DOFINANSOWANO ZE ŚRODKÓW

mkidn

PREMIERY W 2026 ROKU DOFINANSOWANE PRZEZ

Warszawa-znak-RGB-kolorowy-pionowy

PATRONI MEDIALNI

Wyborcza logo Logo poziom kolor Rzeczpospolita duze new winieta spis 2rgb logo czarneZasób 120

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

05 Logo MKiDN kolor biale tlo CMYK-01
Z OSTATNIEJ CHWILI !
X